Pożegnanie...
Dodane przez edelezuch dnia Listopad 16 2018 22:39:30



W minionym tygodniu odeszła od nas p. Danuta Stankiewicz - nasz wieloletni pracownik administracji. Podczas uroczystości pogrzebowych, w imieniu społeczności ZSP, pożegnała ją była dyrektor naszej szkoły p. Irena Bujalska słowami:


Nic pewniejszego od śmierci. Nic bardziej niepewnego od jej godziny.
Danusiu!
Zabrakło mi siły i odwagi, by odwiedzić Cię w ostatnich dniach, niech dziś będzie mi dane należycie pożegnać Cię od nas, od Twojej ukochanej sępopolskiej szkoły.
My wszyscy tutaj zebrani opłakujemy Twoje Danusiu odejście, opłakujemy szczerze, świadomi, jak wielką ponieśliśmy stratę. Jesteśmy tu przede wszystkim po to, by wspólnotą naszych serc i myśli zaświadczyć o tym, że Twoje działania i postępowanie nie były nam obojętne, a pamięć o Tobie będzie żywa.
Byłaś związana zawodowo z sępopolską szkołą w latach 1996 - 2008, ale emocjonalnie także po przejściu na emeryturę, niemal do ostatnich dni.
Każdy pracodawca marzy o takim pracowniku, jak Ty:

- pracowita i sumienna- Twoje zeszyciki rokrocznie zapełniane niezbędnymi informacjami o uczniach i pracownikach szkoły zawstydziłyby niejednego twórcę-programistę Systemu Informacji Oświatowej, a przy okazji jubileuszu 70-lecia stały się niezastąpionym źródłem wiedzy o szkole. Oczywiście zeszyty doczekały się kontynuacji do dziś.

- zaangażowana- wszystkie wewnętrzne części mebli w sekretariacie zapisywałaś datami, żeby niczego terminowego nie przegapić , nie narazić dyrektora, ani na szwank dobrego imienia szkoły. Nie patrzyłaś na zegarek, trudny czas wdrażania reformy dzieliłaś ze mną codziennie do późnych godzin wieczornych.

- lojalna - identyfikowałaś się ze szkołą, nie znam osoby, która bardziej niż Ty cieszyła się z każdego wyremontowanego pomieszczenia, pomagałaś w różnych przedsięwzięciach, a o sukcesach szkoły dzięki Tobie dyskutowano nie tylko w Sępopolu, ale i w Łomiankach, Irlandii.

W obliczu śmierci zawodzi nasza mądrość życiowa. Nie wiadomo, co powiedzieć. Żadne słowa nie są dzisiaj w stanie utulić żalu najbliższych, przyjaciół, współpracowników.
Człowiek może żyć jak zwycięzca, lecz musi umrzeć jak człowiek.
Danusiu! Takich ludzi jak Ty nie spotyka się na co dzień. Dziękuję losowi, że stanęłaś przed 19 latami na mojej drodze. Imponowałaś swoją odwagą, brakiem koniunkturalizmu, bezpośredniością. Jeżeli widziałaś jakiś kant, nieuczciwość, od razu to manifestowałaś. ,,Dyrekcja, to jest chore!" Tak Danusiu, ten świat jest chory, kanciasty i kostropaty, a my wszyscy gładzimy zadziory, przykrywamy serwatkami, udajemy. Bez Ciebie, tracimy szanse na opamiętanie.
Danusiu! Od Ciebie uczyłam się wyrozumiałości, cierpliwości i czułości wobec najbliższych. W Twoich ustach zawsze wybrzmiewało: Mareczek, Sławeczek, Rysiaczek niezależnie , ile mieli lat i co zrobili.
Danusiu! Nie tylko ja miałam przyjemność smakować Twoich wspaniałych ciasteczek-chusteczek, misternych grzybków wielkości paznokcia czy najbardziej integracyjnego napoju zwanego Kubusiem. Tylko nieliczni wiedzieli, ile to wymagało czasu i poświęcenia, ale Ty kochałaś ludzi i wiele robiłaś dla nich. Aż do pewnego momentu. Z chwilą śmierci Twojego męża rozpoczęło się Twoje cierpienie, najpierw duchowe, potem fizyczne, nie do ukojenia.
I w końcu przyszedł czas na ponowne spotkanie... Pamiętajmy o Danusi nie tylko Tu i Teraz.
,,Niech aniołowie zaniosą Twą duszę do nieba"